|
Polska wersja tej sztuki jest od początku do końca produkcją prywatną i chyba dlatego jej realizacja nie była łatwa. Okazało się na przykład, że zdecydowana większość sytuacji i humoru amerykańskiego jest niekomunikatywna w naszej rzeczywistości i wymaga poważnej adaptacji. W ogóle problemów było dużo, o wiele za dużo.
Najważniejsze jest jednak to, że w końcu szczęśliwie, dzięki niepoprawnemu uporowi Emiliana, udało się doprowadzić do premiery. Jego kolejne dziecko przyszło wreszcie na świat. O takim spektaklu marzył od dawna. Tylko on i publiczność. Nie jest monodramem. Forma ta nazywa się "One man show" i nie ma polskiego odpowiednika, chyba że spodoba się Państwu określenie: "Jeden facet rozrywkowy".
Mamy nadzieję, że spędzicie Państwo miły wieczór, a jeżeli po wyjściu z teatru zostaną refleksje na temat różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz uczuć, które od czasów jaskiniowych chyba aż tak bardzo się nie zmieniły, to będzie to, o co chodziło autorom. (Dorota Kamińska)
|